Home » Aktualności » Trzydniowa wycieczka klas II TME i I TEB do Puszczy Białowieskiej, Ojcowskiego Parku Narodowego, Lublina, Kozłówki, Zamku Krzyżtopór…

Trzydniowa wycieczka klas II TME i I TEB do Puszczy Białowieskiej, Ojcowskiego Parku Narodowego, Lublina, Kozłówki, Zamku Krzyżtopór…

3 października  2017 roku, o północy  45 uczniów naszej szkoły, pod opieką czterech wychowawców: p. prof. Joanny Nowak, p. prof. Bożeny Wolszczak-Misztal, p. prof. Renaty Grzybowskiej i p. prof. Alicji Krakowiak-Gładki, wyjechało na trzydniową wycieczkę edukacyjną – historyczno-geograficzną.

Rankiem 4 października, dotarliśmy do Białowieży – najodleglejszego celu naszej wycieczki. Po zjedzeniu śniadania w Restauracji „Parkowa”  już o godzinie 8:30 spotkaliśmy się z przewodnikami. Podzieleni na 12-osobowe grupki wyruszyliśmy na ścieżki Rezerwatu Ścisłego.Obszar objęty ochroną ścisłą w Białowieskim Parku Narodowym nie jest lasem, jak każdy inny, gdyż jego drzewostany powstały bez ingerencji człowieka. Jest to las, który nigdy w swojej historii nie był wycięty i nigdy ręka ludzka nie sadziła w nim drzew. Z gospodarczego punktu widzenia jest to las bardzo „nieporządny”: drzewa nie rosną w nim w rzędach, na ziemi leży mnóstwo rozkładającego się drewna. Jednak to właśnie z tego nieporządku bierze swoje źródło jego unikalność, jego wartość, niewyobrażalne bogactwo i różnorodność form życia występujących w jego granicach.  Skład gatunkowy roślin, zwierząt i grzybów jest podobny do składu gatunkowego lasu, który porastał Europę w przeszłości, a który został już wiele wieków temu zamieniony przez naszych przodków w pola orne lub las gospodarczy spełniający rolę fabryki produkującej drewno.

Następnie przemierzaliśmy wytyczone ścieżki-kładki w puszczy, udając się do pokazowych zagród żubrów i innych zwierząt żyjących w ich sąsiedztwie. Zwierzęta w Rezerwacie eksponowane są w warunkach półnaturalnych, w dużych zagrodach pokrytych naturalną roślinnością.

Na nocleg i kolację  dotarliśmy do Radzynia Podlaskiego.

5 października przyjechaliśmy do wspaniałego Pałacu Zamojskich w Kozłówce. Pałac zbudowany został w latach 1736-1742 przez wojewodę chełmińskiego  Michała Bielińskiego, zaprojektowany prawdopodobnie przez włoskiego architekta Józefa II Fontanę. Między latami 1799-1944 majątek należał do Zamoyskich. Pałac okres świetności przeżywał za czasów Konstantego Zamoyskiego, który w 1903 r. założył tu ordynację. Dokonując przebudowy rezydencji, hrabia pragnął z niej uczynić jedną z najbardziej monumentalnych i reprezentacyjnych siedzib magnackich. We wnętrzach, które zachowały autentyczny wystrój z przełomu XIX wieku i XX wieku w tym: neobarokowe i neoregencyjne plafony, piece z miśnieńskich kafli, marmurowe kominki, dębowe parkiety, zgromadzona jest również niezwykła kolekcja malarstwa (przeważają portrety rodzinne oraz kopie arcydzieł malarstwa europejskiego), mebli, rzeźb, luster, kobierców, porcelany, złoconych brązów i sreber, które swego czasu stanowiły dawne wyposażenie pałacu.Wnętrza są doskonale utrzymane i posiadają nieporównywalny w Polsce i bardzo rzadki w Europie stopień autentyzmu.

Stąd wyruszyliśmy do pobliskiego Lublina i zwiedziliśmy tam Zamek Królewski pierwotnie zbudowany w XII wieku, wielokrotnie przebudowywany, w latach 1831–1954 wykorzystywany jako więzienie, a od 1957 – siedziba Muzeum Lubelskiego.

Multimedialna wystawa archeologiczna, którą mogliśmy zwiedzać na zamku, została przygotowana z dużym rozmachem. W zbudowanej od podstaw przestrzeni znalazło się ponad dwa tysiące zabytków pochodzących z badań archeologicznych na Lubelszczyźnie. To jednak nie wszystko: opowieść o przeszłości została pokazana na 20 ekranach. Z okazji 700-lecia Lublina mogliśmy podziwiać autentyczne, monumentalne  dzieło naszego wielkiego malarza Jana Matejki „Unia Lubelska”, dzieło wypożyczone z Muzeum Narodowego w Warszawie. Obraz jest jednym z dzieł malarskich Matejki tworzących cykl poświęcony historii Polski. Namalowany został dla upamiętnienia 300 rocznicy unii Polski i Litwy zawartej na sejmie walnym w Lublinie w 1569. Obraz robi naprawdę wrażenie swoim rozmachem, wielkością, dbałością o każdy detal. Z zamku udaliśmy się na spacer po Rynku w Lublinie i wyjechaliśmy do Sandomierza na nocleg i obiadokolację. Ależ czekała nas miła niespodzianka! W „Rezydencji Królewskiej”  pokoje, ich wyposażenie , ale i jedzenie były doprawdy królewskie….. posileni, późnym wieczorem wdrapaliśmy się na pobliską skarpę Starego Sandomierskiego Rynku , aby zobaczyć to wyjątkowe miasteczko w wieczornej krasie.

6 października wczesnym rankiem dotarliśmy do Ujazdu. Kontemplując z bliska malowniczą ruinę zamku Krzyżtopór, aż trudno uwierzyć, że obiekt ten, przed powstaniem Wersalu, był największym tego typu w Europie, ale w pełni swojej świetności funkcjonował zaledwie jedenaście lat! Stanowił on dzieło życia starosty stopnickiego, podkomorzego sandomierskiego, później wojewody i posła na sejm Krzysztofa Ossolińskiego herbu Topór, który wzbogaciwszy się na dostawach wojennych, postanowił wybudować siedzibę przewyższającą rozmachem wszystkie pozostałe inwestycje ówczesnych magnatów. Zamiłowania Krzysztofa Ossolińskiego do symboliki i astrologii prawdopodobnie wpłynęły na rozplanowanie i układ przestrzenny gmachu pałacowego, który symbolizując trwanie w czasie rodu Ossolińskich, miał posiadać 4 baszty, 12 sal, 52 komnaty i 365 okien – analogicznie z układem pór roku, miesięcy, tygodni oraz dni w roku kalendarzowym.

Ostatnim akcentem naszej jakże interesującej wycieczki była wizyta w Ojcowskim Parku Narodowym. Przewodnik poprowadził nas Doliną Prądnika, ścieżkami leśnymi do Malowniczej Jaskini Łokietka, bardzo ciekawie opowiadając nam o bogactwie naturalnym: roślinnym i zwierzęcym  tego rejonu.

Szczególnie zaciekawiła nas historia tajemniczej Jaskini Łokietka . Bo to jedna z najbardziej znanych polskich jaskiń, co związane jest z legendą. Według niej ukrywał się w tej jaskini przyszły król Polski Władysław Łokietek przed pościgiem króla czeskiego Wacława II. Łokietek miał przebywać w niej około sześciu tygodni, a życie uratował mu pająk, który zasłonił otwór pajęczyną, czym zmylił pościg. Wracając stąd w kierunku Wrocławia, niestety w strugach dość intensywnego deszczu, przejechaliśmy obok Maczugi Herkulesa i zamku Na Pieskowej Skale. Trudno, dotrzemy tu jeszcze nie raz. I tak padający deszcz nie był w stanie zepsuć nam wspaniałych wrażeń z tej naszej kolejnej już klasowej eskapady.  Wiosną na pewno będą następne!

Tejkst – organizator wycieczki – Alicja Krakowiak-Gładki